Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty

24 lutego 2025

 

A co, jeśli jutro okaże się za późno?


Za późno, by chodzić boso po trawie,
by cieszyć się chwilą podczas zachodu słońca,
by wziąć kąpiel w morzu
i przypomnieć sobie, jak piękny jest ten świat...
Za późno, by cieszyć się promieniami letniego słońca
i spędzać ciepłe wieczory w gronie rodziny...
Za późno, by spotkać się z przyjacielem
i porozmawiać o starych czasach,
by prosić o wybaczenie i naprawić związek...
Życie przypomina nam, że teraz jest ten jedyny moment, by celebrować te piękne chwile,
wyrażać nasze uczucia i spełniać marzenia,
bo jutro może już być za późno...
~ Fragment z książki "Duszą Podszyty: Tom II"

29 stycznia 2025

 

Ameliowy kolejny Patchwork

Ameliowy ponieważ już przestała być  maleńką Amelką.

Od dwóch lat jest uczennicą  liceum ogólnokształcącego.

 Z sentymentem oglądam jej zdjęcia, aż żal, że

 dzieci tak szybko rosną.

 
Pierwsze zdjęcie zostało zrobione jak mama z Amelką wróciła ze szpitala, a ja miałam przyjemność poznać to maleństwo. Poduszeczka oczywiście haftowana przez babcię Ele.  



Zima, igraszki Amelki z Lusią. Lusia to goldenka, która uparcie zabierała Amelce rękawiczki, Amelka wesoło krzyczała "Babciu, babciu Lusia znów mi zdjęła rękawiczki" 

      

Babciu Pa, pa 

      
                  

Truskawkowa czapeczka 











  Amelka na dworcu w Gnieźnie, wróciłyśmy z wycieczki z Poznania.

Na ten wyjazd uszyłam jej tę bajkową torebkę, była z niej bardzo dumna,

 bardzo się cieszyła jak ktoś ją zaczepiał i chwalił, że ma śliczną torbę. 

      


 Dzień babci. Amelka jako dzwoneczek. 
  











 






W 2020r. chwaliłam się, że będę pikować patchwork dla mojej wnuczki Amelki, oczywiście patchwork już jest skończony. Zaliczyłam półroczne opóźnienie z szyciem , kołderka była prezentem na gwiazdkę, a nie jak było planowane na urodzinki. Post jest publikowany z pięcioletnim opóźnieniem ;)

Wielkość kwadracików - kolorowe 4,5cm x 4,5cm , ecry 3,5cm x 4,5cm ,

Pikowanie w motylki! O zgrozo!!!!



gdybym to ja wiedziała jaka to będzie żmudna praca!!

nigdy więcej takiego drobnego pikowania !


 









26 maja 2024

 

13 kwietnia 2024

                                  Bohaterka soboty i niedzieli 

                                     Część 2



Ciasteczka "Anyżki" powędrowały do wysuszenia, a  kucharki dwie zabrały się do zarobienia następnych ciasteczek  

Przepis na Popękane czekoladowe ciasteczka zwane " Żółwikami" 

Składniki 

*  200 g gorzkiej czekolady /  mieszam czekolady mleczną z   gorzką, zależy co jest w domu / 

*   100 g masła

*   2/3 szklanki cukru

*  3 duże jajka

*  2 łyżeczki ekstraktu pomarańczowego

*  1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

*  1 i 2/3 szklanki mąki

*  1/2 szklanki cukru pudru do obtoczenia

szczypta soli 

Przygotowanie 

*  W miseczce ustawionej na garnku z gotującą się wodą roztopić połamaną na kostki czekoladę i pokrojone na kawałki masło.



*  Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodając po łyżeczce cukier, następnie żółtka i ekstrakt z pomarańczy. Wymieszać z rozpuszczoną i ostudzoną czekoladą.



* Mąkę wymieszaną z solą i proszkiem do pieczenia wsypać do masy czekoladowej i wymieszać na jednolitą masę. Przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na całą noc lub na minimum 4 godziny.





W następnym dniu z zimnego ciasta uformować kulki wielkości orzecha włoskiego, / nie spłaszczamy ich / 

Mój sposób, by zrobić, a się nie narobić ; )  łyżką wykładam troszeczkę ciasta na stolnicę posypaną cukrem pudrem, formuję wałeczek o średnicy 2cm i kroję na plasterki 2cm i dopiero teraz  formuję kulki.  


Uformowane kuleczki wrzucam do pudełeczka z cukrem pudrem i delikatnie obtaczam je przez podrzucanie.






  Tak oprószone ciasteczka  układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.



  

Marcelinka "szefowa" wpadła na pomysł by jednak część kuleczek spłaszczyć, wycisnąć jakiś wzór. Znalazła tłuczek do ubijania kotletów, odcisnęła paseczki i krateczkę.  

Piec przez około 13 minut w temperaturze 170 stopni 



Ciasteczka są pyszne, czekoladowe i pachnące pomarańczą,
                         warte grzechu, polecam  ;)

Upieczone ciasteczka podzieliłyśmy na wszystkie wnuki babci Eli ;)

Miałam zalegający świąteczny papier do pakowania prezentów i z niego zrobiłyśmy  torebki na ciasteczka, każda torebka była podpisana osobiście przez sześciolatkę Marcelinę.


 Pozdrawiam 


07 kwietnia 2024

                                Ogród, nie zaczarowany 



      Taki mój, już 24 letni!  24 lata temu, wiadomo byłam młodsza, miałam zapał i  radość z posiadania tych paru grządek. Kupowałam, żebrałam od znajomych, podkradałam / wiadomo kradzione lepiej rośnie/ drzewka, rośliny wieloletnie, cebulki i obsadzałam te moje "hektary" aż doszłam do takiego stanu, że było tego za dużo i zaczęłam obsadzać roślinami działkę  od strony ulicy i rozdawać sąsiadom. W granicach działki i na ulicy rosną świerk pospolity, kłujący- srebrny, sosna czarna, wejmutka, górska, bzy, jodła kalifornijska. Żywopłot początkowo był z berberysu, w okresie jesiennym pięknie  wybarwiał zielone liście na purpurę. Ten krzak pięknie wygląda, ale bardzo boli :) Pomimo, że żywopłot był już wysoki, o pięknym zbitym pokroju, postanowiłam go zlikwidować. Pielęgnacja berberysu polegała na przycinaniu, a później na zagrabieniu obciętych gałązek, po pominięciu takiej  gałązki, ona wysychała i pięknie  wbijała się w stopę. Po paru takich zdarzeniach, berberys zamieniłam na tuje i cisy. 


 Teraz już mam mniej zapału, po prostu ogród "jest". Znalazłam trochę czasu i wpadłam w moje kwiatki, niektóre już przekwitły jak irysy miniaturki, a pozostałe musiały walczyć z warstwą liści którymi były przykryte. 




















Jeden , jedyny nie wiem jak i skąd przywędrował
















Tego też nie sadziłam :)















  Forsycja 














I oczko,  pięknie przystrojone  kaczeńcami. 





Czereśnia  obsypała się białym kwieciem




















 
Widok z okna. Pomiędzy gałązkami  pracowicie  uwijają się pszczoły, będą czereśnie.

03 kwietnia 2024

                                    Patchwork 12 miesięcy * część  2



     I jest !! patchwork 12 miesięcy skończony. Muszę przyznać, że szyło sie go bardzo dobrze. Bawełniany  wsad  nie jest gruby i nie miałam problemu z napinaniem w tamborek od hafciarki. Po raz pierwszy szyłam patchwork w tej kolorystyce / przewaga czarnego koloru /  Do czarnego tła czepiało się wszystko ! a po zrobieniu kanapki z ociepliną to już była tragedia. Początkowo starałam się utrzymać top w jako takiej przyzwoitej czystości, ale później  zaniechałam  oskubywania z białych niteczek, meszku. Oczyściłam go, dopiero po przepikowaniu i przyszyciu lamówki. W ruch poszły rolki, gumowe szczoteczki efekty były marne, dopiero z tym  tałałajstwem poradziła sobie rękawica do usuwania kociej sierści zakupiona w Zooplus. 

  

Na zdjęciu  patchwork w szyciu, cały w śmieciach, porysowany kredką woskową.

  







Wzór pikowania 







                         



                         Jestem zadowolona z efektu końcowego. 






18 lutego 2024

                 Ratuję, by dziecko ponosiło chociaż jeden                sezon ;) 


  Amelka dostała na zimę nową kurtkę, nie za miliony, ale pieniądze trzeba było wydać. 

Spadł śnieg i dziewczyny wybrały się poszaleć na sankach, porzucać śnieżki, poturlać na śniegu. 

Zabawa była przednia :), przemarznięte  wróciły do domu, a naszym oczom ukazał się taki obraz :( 

Na zdjęciu kurtka już po pruciu, babcia szaleje.



Szkody były straszne, właściwie kurtka do wyrzucenia, prawdopodobnie ktoś wysypał, wylał coś żrącego na drogę.


 Przecież pieniądze nie leżą na ulicy, postanowiłam  ją uratować!
Na szczęście w moich zapasach miałam tkaninę pasującą do kurtki.
Musiałam się troszeczkę nagimnastykować, W miejsca najbardziej zniszczone wszyłam nowy materiał, a pojedyncze wypalenia zakryłam haftami ;) i tak powstały dwa koty i dwa motylki, drugi na rękawie !  Szycie odzieży nie jest moją mocną stroną, ale dałam radę. 
Zięć stwierdził, że po renowacji kurtka jest ładniejsza i ma to coś, więc nic dodać, nic ująć, chyba pochwalił? 
Zobaczcie sami, ja jestem zadowolona.